Niemcy rozbili Australijczyków
Trzykrotni mistrzowie i czterokrotni wicemistrzowie świata Niemcy w swoim pierwszym meczu na mistrzostwa świata w RPA rozgromili Australię 4:0 (2:0).
Niemcy nie pozostawili Australijczykom żadnych złudzeń. Drużynie z Antypodów nie pomógł nawet fakt, że przed meczem wspierał ją John Travolta (słynny amerykański aktor nie ukrywa swojej sympatii dla “Kangurów”). Po wylądowaniu w Johannesburgu prywatnym odrzutowcem spotkał się z reprezentacją Australii, życząc piłkarzom sukcesu w meczu z Niemcami.
Dobre chęci i życzenia to jednak za mało. Niemcy, których średnia wieku wynosi zaledwie 25 lat, od początku spotkania w Durbanie grali bardzo szybko i pomysłowo, często zagrażając bramce doświadczonego Marka Schwarzera.
Do przerwy prowadzili 2:0 po golach “polskiego” duetu – Lukas Podolski (urodzony w Gliwicach) i Miroslav Klose (pochodzący spod Opola). Pierwszy już w siódmej minucie wykorzystał dokładne podanie Thomasa Muellera, natomiast Klose strzelił bramkę głową po dośrodkowaniu Philippa Lahma. To jego 11. gol w finałach MŚ.
Podopieczni Joachima Loewa mogli prowadzić znacznie wyżej, ale Klose i mający tureckie korzenie Mesut Ozil zmarnowali przed przerwą aż cztery wyśmienite sytuacje (każdy z nich po dwie).
Np. w 24. minucie napastnik Bayernu nie trafił z kilku metrów do pustej bramki, natomiast Ozil – pomocnik Werderu Brema – w końcówce pierwszej połowy minął już bramkarza rywali, ale za mocno wypuścił sobie piłkę.
Australijczycy, którzy w podstawowym składzie nie wystawili… ani jednego nominalnego napastnika (najbliżej bramki Niemców biegał z reguły Richard Garcia), nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy faworyta.
Po przerwie nic się nie zmieniło. Niemcy wciąż posiadali ogromną przewagą, a Klose ciągle marnował dogodne sytuacje. Od 56. minuty drużynie Loewa grało się jeszcze łatwiej – czerwoną kartkę zobaczył Australijczyk Tim Cahill, który sfaulował Bastiana Schweinsteigera.
W tej sytuacji kolejne gole były tylko kwestią czasu. W 68. minucie na 3:0 podwyższył Thomas Mueller, a chwilę potem bezradnych Australijczyków “dobił” pochodzący z Brazylii Cacau (wszedł na boisko zaledwie kilkadziesiąt sekund wcześniej).
Niemcy po raz kolejny rozpoczęli efektownie finały mistrzostw świata. W 2002 roku pokonali w pierwszym spotkaniu Arabię Saudyjską 8:0, a w 2006 – Kostarykę 4:2.
Po meczu powiedzieli:
Joachim Loew (trener niemieckiej reprezentacji): Najważniejsze było zwycięstwo, wtedy rośnie pewność siebie. Jesteśmy w znakomitej sytuacji, bo jeśli wygramy kolejny mecz z Serbią, to bardzo przybliżymy się do awansu do 1/8 finału. I to jest właśnie naszym celem. Bardzo dobrze przygotowaliśmy się do spotkania z Australią i doskonale wiedzieliśmy, gdzie są ich słabości. Z przyjemnością patrzyłem na swoich piłkarzy i sposób w jaki grają. Lukas Podolski i Miroslav Klose udowodnili, że są wielkimi zawodnikami.
Lukas Podolski (napastnik niemieckiej reprezentacji): Wiedzieliśmy, że jesteśmy w dobrej formie i potwierdziliśmy to dzisiaj na murawie. Gdybyśmy jeszcze bardziej konsekwentnie grali do przodu, wynik byłby wyższy. Nie możemy jednak zbyt długo świętować tego zwycięstwa. Bramkę dedykuję mojemu synowi, z którym rozmawiałem tuż przed meczem.
Pim Verbek (trener reprezentacji Australii): Nie taki był plan. Poza tym zbyt wiele czasu potrzebowaliśmy na to, by przełknąć pierwszą straconą bramkę. Zanim się obejrzeliśmy było już 0:2 i nie potrafiliśmy wrócić do własnego stylu gry. Gdy zostaliśmy w dziesiątkę było już tylko gorzej. Teraz musimy na spokojnie przemyśleć nasze błędy, by nie popełnić ich w kolejnych meczach.
Lucas Neill (kapitan reprezentacji Australii): Niemcy to wprawdzie bardzo dobry zespół, ale dzisiaj sami im ułatwiliśmy zadanie. Uważam, że Tim Cahill nie zasłużył na czerwoną kartkę, a po niej trudno nam było się podnieść, zwłaszcza że przegrywaliśmy już 0:2.