Odbierz BONUS na ZAKŁADY 20 zł (za wpłatę 59 zł)
- Sportingbet Bukmacher Online
- Wysokie kursy
- Brak podatku od wygranych
- Bonus do 600 PLN na start
•
Słaby mecz z Paragwajem nie przeszkadza kibicom mistrzów Europy w radowaniu się z pierwszego w historii półfinału mistrzostw świata. By zagrać w finale, Hiszpanie muszą jednak pokonać najlepszych na turnieju w RPA Niemców, a tego w stylu z soboty osiągnąć się nie da.
Od dwóch dni kibice reprezentacji Vicente del Bosque na wszystkie możliwe sposoby i w każdym znanym sobie języku odmieniają słowo “historyczny”. “Całe życie marzyliśmy o takim momencie” – pisze “Marca”. Komentatorzy radiowi powtarzają, że czekali na półfinał 60 lat. – Kilku pokoleniom Hiszpanów reprezentacja kojarzyła się wyłącznie z frustracją i rozczarowaniem. W RPA możemy z tym skończyć – mówią dziennikarze.
Radości z pierwszego awansu do półfinału nie burzy styl drużyny, choć gdyby miesiąc temu ktoś powiedział, że mistrzowie Europy przez mundial przedzierać się będą w mękach, nikt by w to nie uwierzył. Hiszpanie spodziewali się, że ich drużyna przefrunie przez turniej, sprawiając rywalom lanie, do jakich przyzwyczaiła przez ostatnie dwa lata.
Nic z tego, tylko w drugiej połowie meczu z Portugalią drużyna Vicente del Bosque zbliżyła się do swojego normalnego poziomu. W sobotę męczyła się z 31. w rankingu FIFA Paragwajem. W RPA nie może zaskoczyć maszyna oparta na wymianie niezliczonej liczby podań nazwana przez media “tiqui-taca”.
Spragnieni mundialowego sukcesu kibice i media nastawiły się jednak wyłącznie na wynik. Po latach wysyłania na MŚ wspaniałych piłkarzy i wracania z niczym, liczą się tylko zwycięstwa. “Żegnajcie demony” – pisze “Mundo Deportivo”.
Za omen zdobycia mistrzostwa świata przyjmuje się w Hiszpanii nawet słabą grę. – Nauczyliśmy się w końcu, jak wygrywać mecze brzydkie, których nie kontrolujemy i które w każdej chwili mogą potoczyć się inaczej – pisze “AS”. Nawet wcześniej krytykujący reprezentację były selekcjoner Luis Aragones powiedział, że w Johannesburgu wygrała lepsza drużyna, żałował tylko, że piłkarze nie potrafili szybciej rozgrywać piłki.
Najbardziej krytyczny wydaje się del Bosque, który stwierdził, że za jego kadencji Hiszpanie nie zagrali meczu, w którym tak często traciliby piłkę i niecelnie podawali. – Nie graliśmy dobrze, ale najważniejszy jest awans. To wielki moment dla naszego futbolu. Niemcy są w tej chwili najlepszą drużyną świata, ale jeśli pokonaliśmy ich w finale Euro 2008, dlaczego nie mielibyśmy zrobić tego jeszcze raz? – pyta 60-letni trener.
Problemów do rozwiązania przed środowym półfinałem mu nie brakuje. Do jednego zdążył się już nawet przyzwyczaić, jak zwykle w RPA, wszyscy pytają go o formę Fernando Torresa. Napastnik Liverpoolu nie zdobył jeszcze na mundialu bramki, w sobotę został zmieniony po 55 minutach. – To dla mnie trudny turniej, bo wracam po kontuzji, ale w każdym meczu czuję się lepiej – mówi 27-letni piłkarz.
Jak zwykle też koledzy Torresa chwalą, a trener zapowiada, że nie posadzi go na ławce, w czym popiera go także Aragones tłumaczący, że dzięki niemu więcej miejsca ma David Villa.
W meczu z Niemcami trudniej byłoby zresztą napastnika Liverpoolu zastąpić, bo Cesc Fabregas, który zmienił go w sobotę, uszkodził bark i dopiero dziś okaże się, czy zagra. Na uraz narzeka także Sergio Ramos, któremu założono na rozbitą głowę dwa szwy.
•
Hiszpańskie media po meczu z Paragwajem podkreślają historyczny awans do półfinału i dziękują Davidowi Villi za to, że ciągnie na swych barkach reprezentację i Ikerowi Casilliasowi, który obronił karnego Cardozo.
“Villia może za wszystkich” – pisze największy hiszpański dziennik “El Pais” nawiązując do zwycięskiej bramki Villi z 83. minuty. “Napastnik Hiszpanii, gwiazdeczka mundialu, strzelił gola Paragwajowi i zakwalifikował reprezentację do półfinału” – czytamy w relacji.
“Dla obu zespołów był to moment historyczny. David Villa zakończył sen Paragwaju, który był rywalem dość twardym i długo wydawało się, że nie do ruszenia. Do czasu” – relacjonuje “Lavanguardia”.
“Hiszpania jest w półfinale. Trzeba sobie to napisać, żeby w to uwierzyć. Forma Hiszpanów byłą daleka od zwycięstwa 12:1 nad Maltą. Brakowało dobrej gry, a mecz przypominał rollercoaster cierpienia, którego kulminacją był gol Villi poprzedzony trzema słupkami” – pisze “Marca”. Dziennik podkreśla, że liczy się wynik, ale też zauważa, że Hiszpanie w pierwszej połowie grali po prostu tragicznie.
“Villa i Casillas – Hiszpania jest w raju” – pisze “AS”. “To historyczny moment, Hiszpania wkracza na nieznane terytorium. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko raju. Paragwajczycy stawiali opór bardzo długo, ale w końcu padli po ciosie Villi i zostali zatrzymani rękoma Casillasa” – czytamy w relacji madryckiego dziennika sportowego.
•
Niemcy rozbiły Argentynę 4:0 w ćwierćfinale mistrzostw świata w RPA i w półfinale zmierzą się ze zwycięzcą potyczki Paragwaj – Hiszpania. Po meczu radości nie krył trener reprezentacji Niemiec – Joachim Loew, a smutku trener Argentyny – Diego Maradona.
- To, co pokazaliśmy w drugiej połowie gry było niesamowite. Drużyna pokazała ducha zwycięzcy – zachwycał się Joachim Loew, trener niemieckiej reprezentacji, tuż po wygranym 4:0 meczu z Argentyną.
- Niewyobrażalna jest też wysokość naszej wygranej. Zespół wykonał wszystkie założenia taktyczne. Jesteśmy wśród najlepszych czterech drużyn na świecie i tam też jest nasze miejsce. Mamy przed sobą jeszcze dwa spotkania i wszystko leży w naszych rękach – dodał Loew.
Jednym z ojców niemieckiego sukcesu był młody napastnik Bayernu Moncahium – Thomas Muller, który strzelił pierwszego gola.
- To jakieś szaleństwo. Jeśli wygrywa się z Argentyną 4:0 to najpierw człowiekowi brakuje słów, by to skomentować, a potem może powiedzieć tylko “wow”. Największą gwiazdą dzisiejszego spotkania była znowu cała drużyna – mówił Muller.
Zgoła odmienne nastroje panowały w argentyńskiej kadrze. Diego Maradona, trener reprezentacji Argentyny, nie krył rozczarowania. – Jestem załamany – powiedział, a pytany o swoja przyszłość, odrzekł.
- W tym momencie nie chcę myśleć o swojej przyszłości. Nie podejmę decyzji pod wpływem chwili. Muszę wrócić do kraju i wszystko omówić z rodziną i przyjaciółmi.
Rozżalony był także Carlos Tevez, napastnik reprezentacji Argentyny.
- Jest mi bardzo przykro. To wielki ból w ten sposób przegrywać. Zaprezentowaliśmy się fatalnie. Teraz chcę jak najszybciej znaleźć się w domu – mówił Tevez.
•
- Gdzie się podziała magia Brazylii? Piłkarze Dungi grają na mundialu RPA przeraźliwie nudy futbol. Nie zapłaciłbym ani grosza za oglądanie czegoś takiego – prowokuje legenda holenderskiego futbolu, przed piątkowym ćwierćfinałem, w którym Oranjes zmierzą się z Canarinhos
Podejrzewam, że w drodze na mistrzostwa świata ktoś podmienił reprezentacje Brazylii na jakąś inną. Kiedy parzę wstecz pamiętam tak finezyjnych piłkarzy jak Gerson, Tostao, Falcao, Zico albo Socrates. Jak patrzę na oceną widzę samych wyrobników bez krzty finezji jak Gilberto, Melo, Bastos, Julio Baptista czy Ramirez. Rozumiem, że trener Dunga potrzebował też piłkarzy do ciężkiej pracy, że nie mógł przywieźć samych kreatywnych piłkarzy. Ale żeby ani jednego? Gdzie jest reżyser gry, gdzie bajeczni technicznie pomocnicy? – pyta wicemistrz świata z 1978 roku i trzykrotny Najlepszy Piłkarz Europy, którego Holandia uważana jest za najlepszą drużynę w historii jaka nigdy nie została mistrzem świata.
I dodaje, że nie rozumie jak widzowie mogą chcieć oglądać tak grającą Brazylię. – Ja w życiu nie zapłaciłbym za bilet na taką drużynę – zapewnia. – Kibice, którzy przychodzą na mecze Canarinhos, przyzwyczajeni, że ci zawsze grają porywający, świetny technicznie futbol mają prawo czuć się oszukani. Tego lata gra Brazylii w niczym nie jest wyjątkowa. Mają wielce utalentowanych piłkarzy, ale trener każe im grać przede wszystkim defensywnie i siłowo. To wstyd dla Brazylii i wielka szkoda dla turnieju – stwierdził jeden z najwybitniejszych i najbardziej błyskotliwie grających piłkarzy w historii.
Cruyff nie jest też specjalnie zachwycony grą własnych rodaków. – Od Holandii fani także wymagali zawsze czegoś ekstra. Może i “Pomarańczowi” nigdy nie zdołali zdobyć mistrzostwa świata, ale co turniej zachwycali cały świat swoją grą. Na mundialu w RPA cały czar jakim dysponowała Brazylia i Holandia przejęło Chile. To drużyna Marcelo Bielsy grała tu najpiękniejszy i najbardziej bezkompromisowy ofensywny futbol – stwierdził najbardziej sztandarowy przedstawiciel “futbolu totalnego”.
Cruyff dodał, że najbardziej podobała mu się gra Hiszpanii i Argentyny, a Leo Messi z kolegami oraz piłkarze Vicente del Bosque są nadzieją na to, że triumf w RPA odniesie jednak piękny futbol. – Tylko w przypadku tych dwóch drużyn widziałem pasję, ryzyko, głód sukcesu i ambicję. W dotychczasowych meczach Messi pokazał tu Więcej umiejętności, inwencji, głodu I stylu niż wszyscy inni zawodnicy razem wzięci! Hiszpanie także w każdym spotkaniu, nawet tym przypadkowo przegranym ze Szwajcarią nie odstąpili od swego ofensywnego stylu, pozostali wierni zasadom. I pokazali, że mają DNA mistrzów świata – stwierdził Cruyff.
I narzekał, że cała reszta grała na mundialu bez stylu, bez filozofii, czy piłkarskiego cerdo. Chyba, że z jednym: “byle nie przegrać”. – Dlatego cieszę się, że porażkę odniosły tu drużyny grające wg filozofii “przede wszystkim za wszelką cenę nie przegrać” jak Francja, Włochy czy Anglia. Trzyma się jeszcze tylko Brazylia – powiedział Hlender, który honorowo pełni funkcję trenera reprezentacji Katalonii.
•
Miroslav Klose ma już 12 bramek zdobytych podczas finałów mistrzostw świata w piłce nożnej. O trzy więcej ma rekordzista, Brazylijczyk Ronaldo. – Mogę go dogonić – zapowiada Klose. Dodał też, że chce kontynuować karierę do Euro 2012. – Urodziłem się w Polsce, kocham ten kraj i ludzi – wyjaśnił w rozmowie z “Bildem”.
W meczu z Anglią, swoim 99. występie w reprezentacji Klose strzelił 50. bramkę dla Niemiec. 12 z nich zdobył w finałach mistrzostw świata, i zrównał się pod tym względem z legendarnym Pele. Rekordzistą w tej kategorii jest jego rodak, Ronaldo, autor piętnastu trafień.
- Jak dotąd zdobyłem po pięć bramek na dwóch ostatnich mundialach. Kilka kolejnych trafień pozwoli mi utrzymać średnią i zrównać się z Ronaldo – analizuje Klose. Kolejną szansę będzie miał w ćwierćfinałowym spotkaniu z Argentyną w Cape Town.
Klose będzie grał do Euro?
32-letni Klose zapowiedział w poniedziałek, że po mundialu może zakończyć grę w reprezentacji. Teraz jednak zmienił zdanie. – Moim celem jest gra na Euro 2012 – powiedział Klose gazecie “Bild”. – Urodziłem się w Polsce, mam tam krewnych, kocham ten kraj i ludzi. Byłoby fajnie zagrać tam na jeszcze jednym wielkim turnieju – dodał.